Bez tytułu 25. listopada 2015 09:56:00

      Drodzy czytelnicy, długo czasu minęło, kiedy zdecydowałam się pisać do was. Teraz mam swoje lata, jestem dzięki temu mądrzejsza... Mam nadzieje, że spodobają wam się moje felietony. Będę też wdzięczna za miłe komentarze. Takim wpisem chce was miło zaprosić do mojego czytania.  

Mam już tyle lat, pamiętam jak byłam małym dzieckiem. Pamiętam jak chodziłam do przedszkola, bawiłam się lub jako dziecko dokuczałam innym, to normalne mi się wydaje. Przeżyłam wiele w życiu, rozwód rodziców. Rozwiedli się, gdy byłam jeszcze malutka, miałam z trzy latka. Rzadko wspominam tam te czasy. Ponieważ ciężko mi i mojej mamie było. Ja nie rozumiałam jako dziecko sytuacji, mamy w domu prawie nie było, pracowała ciężko dla nas, by dobrze nam się wiedło. Nie doceniałam tego, teraz jak jestem już starsza doceniam, każdy jej gest. Mimo rozwodu moja mama, znalazła drugą miłość, która dała jej nowy początek. Urodziła mi się siostra, pokochałam ją jak siostrę, żyją z nią dalej, mamy różne poglądy, dużo rozmawiamy teraz, nie jak kiedyś tylko biłyśmy się o lalki, czy ubranka. Teraz zaczynamy się rozumieć, niby różnica pięciu lat między nami. A czuje, że czasem nie ma żadnej. Możemy rozmawiać o wszystkim nawet, nie powiem siostrze wszystkiego nie powiem, gdyż nie trzyma tego czasem tego w tajemnicy. Mówi mamie, zwierza jej się, nawet jeśli ja nie umiem czegoś mamie powiedzieć, to ona pójdzie i powie jej o tym. Złoszczę się czasem na nią ale to i tak moja siostra i wybaczę jej. Wiem że chce dla mnie dobrze.  

 

Zawsze zazdrościłam siostrze i ludziom, którzy mieli pełne rodziny, byli szczęśliwi, tacy kochani. Ja nadal nie mam takiej możliwości. Moja mama jest przy mnie, lecz tata, hmmm jakby to powiedzieć, nigdy z nim dobrego kontaktu nie miałam. Chodziłam na spotkania do Niego jako dziecko, nie powiem przekupywał mnie słodyczami. Cóż poradzę, że uwielbiałam i nadal uwielbiam je. Zawsze tata miał swoje zdanie o rozwozie, mama swoje, nigdy nie mogłam pojąć o co chodzi, nikt mi niczego nie chciał powiedzieć. Czułam się taka pokrzywdzona przez to. Cały czas zastanawiałam się czy to nie z mojej winy poszło. Jednak życie dalej się toczyło. Urodził mi się też braciszek, byłam w tedy w trzeciej klasie podstawówki. W dniu kiedy miała mama wrócić z bratem do domu, w szkole siedziałam i rozmyślałam jak to będzie. Jaki braciszek będzie.. Czy pokocham go tak samo jak siostrę wcześniej. Bałam się czy tez jak on się pojawi, czy tez rodzice zwrócą na nas uwagę. Czy poświeci nam czas. Wiadomo było nam ciężko, zwłaszcza mi. Bo byłam inna, nadal to czuje i doświadczam. Widzę czasem, że nie pasuje do tej rodziny,  tak jakbym była podmieniona. Po komunii tez zmarła moja kochana prababcia, nie rozumiał jako dziecko śmierci. Myślałam tylko, że usnęła i że kiedyś się obudzi i znów będę mogła z Nią porozmawiać. Przytulić się do Niej lub usiąść obok niej na łóżku i porozmawiać. Jednak się tak nie stało. Brakuje mi jej. Nie poznałam jej tez do końca, cóż przecież miałam zaledwie dziewięć lat. Ale wracając do tego co było jeszcze to mogę powiedzieć, że dziękuje każdej osobie z mojej rodziny, tej mojej jak i przyszywanej, że zawsze mimo tego że byłam nie z ich korzeni pokochali mnie jak  swoja.  

W moim życiu bywały różne zdarzenia, ciężko czasem o nich powiedzieć, łatwiej chyba napisać, potem nawet spalić, ale na duszy jest lżej, chociaż o odrobinę. Wiem to bo sama parę razy pisałam pamiętniki, mam kilka ich. Zawsze zaczynałam, brnęłam dalej, ale w pewnych momentach zatrzymywałam się... po kolejnych miesiącach brałam kolejny zeszyt i zaczynałam pisać na nowo. Zaczynałam jakby kolejny nowy początek czegoś, sama nawet nie byłam pewna czego chce od zżyciaWiedziałam tylko że chce szczęścia i miłości. Teraz już wiem co to jest miłość i szczęście... ale nie będę się teraz o tym rozpisywać, nadejdzie jeszcze moment na to.  

Idąc do szkoły gimnazjalnej, czułam się coraz doroślejsza, zaczynam powoli myśleć co chce dalej osiągaćMiałam plan naszkicowany. Jednak po egzaminach gimnazjalnych wywrócił mi się ten plan. Marzyłam o szkole fotograficznej, podobało mi się to bardzo, zaraziła mnie tym moja ciocia. Robiąc zdjęcia patrzyłam na piękno świata pod innym kontem niż inni ludzie, czułam się taka wolna, podobało się to, brałam udziały w konkursach różnych. Zawsze to były tylko wyróżnienia, ale mi mo to nie poddawałam się, zawsze mówiłam sobie, że kiedyś mi się uda. Tez i tak cieszyła się tym, że wysyłając te zdjęcia, komisja je widziała, oglądali moje dzieła jakie im zaprezentowałam. Może mówi cos o nich, nie wiem tego ale jestem dobrej myśli zawsze. Nie lubię się poddawać, lubię brnąć do końca.... no i wracając do tego co pisałam wcześniej, ukończyłam szkołe, marzyło się iść do szkoły fotograficznej. Jednak w moim mieście takiej szkoły bezpłatnej nie było, chciałam i myslałam że wyjade gdzieś by moja pasję rozwinąć i potem żyć z niej. Jednak moja mama nie pozwoliła mi na wyjazd. Chciała, żebym była obok niej. Martwiła się, rozumiem to. Dlatego wybrałam inna drogę. Moją druga może nie pasją, ale takim hobby, może tez za duzo powiedziane... ale lubiłam gotować, patrzec, próbować co każdy gotował, zawsze tak pięknie pachniało i smakowało. Zawsze chciałam gotować jak Ci ludzie w telewizji, pomyslałąm, że jak nie fotografia to może kuchnia. Poszłam wiec do szkoły gastronomicznej. I tam moje korzenie się zapuściły. Nadal tam chodzę jeszcze. Technikum jest bardzo cięzki bym powiedziała, pierwsza klasa jakoś przebrnelam, nie było łatwo. Tyle przedmiotów, bardzo wymagający profesorowie. Druga klasa hmm jakoś poszła. Podobają się praktyki, takie gdzie serio uczymy się ciekawostek. Ale żeby się czegos nauczyć, to musiałam chodzić na zajecia w soboty, w niedziele lub w swieta. Trzeba się czasem poswięcic by coś osiagnąc 

 

 

 


blue_mg185

Komentarze (0) ||0|| /comments/bez-tytulu
slowa kluczowe:
kategorie:

Ksiega


Brak linków
Brak kategorii


Made by Palurien
for elf site
Picture by NN


ania-i-julita | sakuraa | weran | moj-dzienniczek-zapisy | xxnoxbcc | Mailing